
Miodowa
Zapach lipy to dla mnie nie tylko zapach. To adres. Ulica we wsi, gdzie mieszka moja ciocia. Niemal centrum, obok szkoła, a na jej podwórku — kilka starych, strzelistych lip. Kiedy kwitną, w dzień nad wszystkim unosi się ten niewiarygodny aromat, gęsty i ciepły jak miód. Najbardziej pamiętam go nocą. Letnie nocne wędrówki — ten beztroski czas, osobny etap życia, kiedy nie potrzebujesz niczego prócz tej nocy. Gwiazdy nad głową, zapach, który w ciemności staje się jeszcze bardziej przejmujący i niesie się gdzieś daleko, rechot żab ze stawu. To uczucie wciąż mnie urzeka: jesteś maleńki, a wokół — majestatyczna przyroda. Widać daleko, daleko, aż po horyzont, a nad tobą bezkresny, gwiaździsty kosmos. W mieście, gdzie nie spojrzeć — budynki. Ale lipa znajduje mnie i tutaj. Obok domu jest park; spaceruję z dziećmi między drzewami — i nagle ona, ta sama. Jeden wdech — i znów tam jestem: wieś, noc, gwiazdy, żaby, nieskończoność. Dlatego ta kobieta na płótnie sama stała się lipą — drzewem, w którym przechowuję swoje lato.
- Technika
- Papier, farby akrylowe, markery akrylowe
- Wymiary
- 30x40 см
- Rok
- 2026



